Bardzo dawno temu, kiedy myśliwi zbrojni w łuki i strzały polowali w rozległych puszczach Polski, zdarzyło się, że książę Sławomir będący potomkiem Lecha polując na jelenia zapędził się na wzgórze gdzie dziś stoi zamek.

Kiedy wyjechał z lasu zobaczył piękną dziewczynę siedzącą na skale. Wiła ona wianek i śpiewała po cichu. Kiedy odwróciła się zobaczyła pięknego młodzieńca na wspaniałym rumaku. Książę skłonił się, ukrywając tym zmieszanie. Kazał swojej świcie zaczekać u stóp wzgórza a sam usiadł obok dziewczyny i rozmawiał z nią aż do zmierzchu. Od tej chwili książę przyjeżdżał tutaj codziennie i spędzał z nią bardzo dużo czasu . Z czasem młodzi zakochali się w sobie.

 

Sprawiedliwe acz prowadzone twardą ręką rządy przysporzyły księciu wrogów z których najbardziej zajadłym był jeden z wojewodów, który skrycie pragnął księżniczki dla siebie.

Szczęście niewinnych i prawych budzi zazdrość u ludzi złych i krnąbrnych. Już mieli wypowiedzieć przed ołtarzem słowa przysięgi małżeńskiej , kiedy zły wojewoda zaszedł im drogę i zdradziecko ugodził księcia w samo serce.

Odtąd księżniczka, dzień i noc płakała tam, gdzie ujrzeli się po raz pierwszy. Daremne były perswazje matki i konkury znamienitych panów. Księżniczka nieporuszona, ani pójść za mąż, ani odstąpić miejsca pierwszego spotkania nie chciała. Tak zamartwiając się płakała całe dnie a pewnej nocy nie wróciła już do domu. Na drugi dzień, w rocznicę śmierci księcia rybacy wyłowili ciało nieszczęśliwej księżniczki z pobliskiego jeziora.

 

Na pamiątkę nieszczęśliwej miłości lud nazwał osadę Jej – łzą, z czasem nazwa ta przekrztałciła się w Iłżę.